BEZPŁATNIE ORGANIZUJEMY PROMOCJĘ FIRM KAŻDEJ BRANŻY, STOWARZYSZEŃ, ARTYSTÓW - inkubator@portalpolski.pl

Afera podsypkowa – cdn.…

23.10.2012 / czytano: 264 razy

Afera podsypkowa będzie miała ciąg dalszy.- Poinformował publicznie wiceburmistrz Eugeniusz Zajączkowski- żadnego pracownika na razie karać nikt nie zamierza. Prokuratorskie umorzenie śledztwa wobec niejasnych sformułowań umowy sporządzonej pomiędzy Urzędem Miasta a Wykonawcą nie usatysfakcjonowało urzędników. Sprawę zamierzają skierować na drogę sądową.

REKLAMA


Przypomnijmy, że Urząd Miasta zlecił firmie transportowej rozbiórkę torów przy oś Bór. Spadek po obecności NZPS Podhale od lat był nieużywany.
Zgodnie z umową Firma zobowiązała się do wywiezienia kłopotliwego materiału i uprzątnięcia terenu.Umowę skonstruowano tak, że to Firma Wykonawcza płaciła urzędowi.
Afera wyniknęła wówczas, kiedy mieszkańcy miasta zasygnalizowali, ze wraz z podkładami kolejowymi i szynami zniknął nasyp. Ową podsypkę miejscy rajcy chcieli wykorzystać do utwardzenia leśnych tras rowerowych. Urząd Miasta jednak rozdysponował ją inaczej, co nie zmienia postaci rzeczy, że po interwencji mieszkańców rozpętała się afera.
 Miejscy rajcy stanęli na stanowisku, że nad wykonanie ze strony firmy to zwyczajne nieporozumienie.  Urzędnicy stwierdzili, że wykonawca wywożąc ponad 600 m2 podsypki działa świadomie.

Sprawę skierowano do prokuratora rejonowego. Ten śledztwo umorzył kierując się priorytetowym wskazaniem prawa o domniemaniu niewinności i faktem, że zapisy umowy mogły być interpretowane i różnie rozumiane.  Firmie nakazano zwrócić sporny materiał. Grys  wrócił juz  na miejsce. Tyle tylko, że urząd jeszcze nie pomierzył i nie ma dokumentów potwierdzających, ze każdy kamyk został odwieziony.

Miejscy Radni zwrócili się droga oficjalną z zapytaniem, jakie konsekwencje wyciągnął włodarz miasta wobec osoby, która konstruując umowę w tak nieścisły sposób dopuściła do skandalu. Pytanie skierowano w chwili, kiedy zaniepokojeni mieszkańcy zwrócili rajcom uwagę na fakt, ze wraz podkładem zabrano i nasyp

. Po umorzeniu śledztwa przez prokuratora sądzono, że sporną sprawę właśnie zakończono.   Ponowiono, więc pytanie o winnego całego zamieszania. W obronie twórcy nieprecyzyjnej umowy stanął wiceburmistrz Eugeniusz Zajączkowski, który jako zwierzchnik nie widzi powodu do karania kogokolwiek.
Więcej oświadczył tez gremialnie, że jeszcze nie przyszła pora na jakiekolwiek wyjaśnienia i szukanie w urzędzie kozłów ofiarnych. Urząd od decyzji prokuratora zamierza się odwołać. Sprawa ma trafić na wokandę sądu.

Tyle oświadczeń wprost z burmistrzowych gabinetów. Sprawa, jako rozwojowa ciągnąć się może miesiącami a nawet latami. Instancji odwoławczych do Najwyższego Sądu Administracyjnego włącznie jest kilka.
Urzędnik fakt, czas ma- jak widać broniąc się przed służbowymi konsekwencjami gotów jest pukać do wszystkich drzwi. Nie ma jednak pewności, czy firma, która :wykonała usługę, zapłaciła urzędowi i zwróciła to, co zdaniem urzędu wzięła za dużo wytrzyma aż tak długo na rynku, aby można było mówić, ze finał tej sprawy jest bliski, albo że będzie nam znany. Jedno jest pewne  w tzw. Aferze podsypkowej zwanej tez torową ciąg dalszy nastąpi… przynajmniej tak zapowiadają.

Urszula Starzyk


Reklama__________________________________________________________________

 

pp12

Lista komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Nick:
Treść:
Przepisz kod:
REKLAMA