BEZPŁATNIE ORGANIZUJEMY PROMOCJĘ FIRM KAŻDEJ BRANŻY, STOWARZYSZEŃ, ARTYSTÓW - inkubator@portalpolski.pl

„Darzę swojego penisa sporą sympatią i nie zamierzam się tego wstydzić” – Przemysław Piotr Kłosowicz w szczerej rozmowie podczas Galicyjskiego Festiwalu Książki w Rymanowie

15.10.2018 / czytano: 3219 razy

W ostatnim tygodniu września odbył się Galicyjski Festiwal Książki im. Augustyna Barana. Na imprezę zorganizowaną w Rymanowie przez Stowarzyszenie Pod Karpatami zaproszono wielu lokalnych autorów. W wydarzeniu wziął również udział Andrzej Stasiuk, ceniony pisarz oraz założyciel wydawnictwa, które wydawało twórczość Barana. Jednym z gości festiwalu był także Przemysław Piotr Kłosowicz, autor, z którym nasz portal współpracuje od dawna, publikując przeprowadzane przez niego rozmowy w cyklu „Działalność wywiadowcza”.

REKLAMA



Portal Polski: Przygotowując się do dzisiejszego spotkania, sprawdziłam na twojej oficjalnej stronie internetowej, że było to dopiero pierwsze spotkanie autorskie promujące twój debiut w rodzinnym podkarpaciu. Gościłeś w innych rejonach kraju, ale nie tu. Okazało się, że przybyło mnóstwo zainteresowanych! Spodziewałeś się tego? Jakie uczucia towarzyszyły Ci przed wystąpieniem? 
Kłosowicz: Nie zakładałem takiej frekwencji, choć wierzyłem, że zważywszy na to, że to pierwsza okazja okolicznych czytelników na spotkanie w związku z promocją „Zdobywców oddechu”, ktoś na pewno zechce spędzić ze mną ten czas.  Wysłuchać co mam do przekazania. Jakiś czas temu miało odbyć się spotkanie w moich rodzinnych stronach, ale organizator zapoznał się z fragmentami tekstu, zatelefonował do mnie i usłyszałem, cytując z pamięci, że to nie są Jedlickie wartości. Wydarzenie nie doszło do skutku. Zastanawia mnie to do dziś. Jakie to wartości? Na pewno widziałaś w Internecie plakaty, na których hasła: bóg, honor, ojczyzna zastępowane są słowami: bób, humus, włoszczyzna. Myślę, że ludzie są już zmęczeni tym, że obecnie koniecznym jest opowiedzenie się po jednej ze stron. Jeśli wychowujesz niepełnosprawne dziecko, to jesteś przeciw aborcji. Jeśli jesteś gejem, to nie możesz być katolikiem. Tymczasem świat nie jest czarnobiały. Moi bohaterowie, choć fikcyjni, często mówią słowami zasłyszanymi tu i ówdzie, w dialogach przedstawiając różne opinie, odcienie otaczającej ich rzeczywistości. Są niejednowymiarowi, jak to ludzie mają w zwyczaju. Wiktor, ojciec niepełnosprawnego dziecka cieszy się, że pojawiło się ono w jego życiu, ale nie od początku traktuje je jako dar boży. Życie jest ciągłym wahaniem się, rozważaniem, a nie kumulacją chwil, w czasie których funkcjonujemy wedle z góry ustalonego klucza. Kamienne tablice z wypisanymi podpunktami nie gwarantują nikomu udanego życia. W swojej prozie poruszam ważne społecznie tematy. Myślałem, że z moim kręgosłupem moralnym jest wszystko w porządku, tymczasem dopatrzono się jakiejś osobliwej skoliozy, rezygnując z popularyzacji powieści, której przyświecało otwarte mówienie o rzeczach trudnych i nie zamiatanie emocji pod dywan. Daleki jednak jestem od urządzania festiwalu żalu i pretensji. Rozmijam się z poglądami wielu osób. Mają prawo do własnego zdania. Ja swoje zanotowałem na karatach książki, bo nie da się uniknąć przemycania własnych opinii podczas tworzenia powieści. To oczywiste. 
 
 
Portal Polski: Nie zmienia to jednak faktu, że twoja książka jest kontrowersyjna. Podczas spotkania, nim zabrałeś głos, mieliśmy okazję wysłuchać nagrań fragmentów powieści odczytywanych przez lektora. Zanotowałam sobie na przykład zdanie: „Matka bała się rachunku za prąd nie mniej niż Hitler rachunku za gaz”. Mocne, może nawet zabawne, ale czy konieczne? Widziałam po minach zebranych, że nie każdemu się to spodobało. 
Kłosowicz: W książce pojawiają się zdania, które mogą wydawać się tanią kontrowersją, mającą na celu skandal, który mógłby przyczynić się do komercyjnego sukcesu. Pamiętajmy jednak, że tak jak to, które przytoczyłaś, wyrwane z kontekstu pozbawione jest tła. Porównanie do Hitlera ukazuje despotyczność matki bohatera, z automatu nadaje szereg określonych cech. Jest bardzo konkretnym, celnym skrótem myślowym. Długo wybierałem fragmenty powieści, które miał odczytać arcyzdolny Sebastian Piotr Krawczuk, który stworzył dwie wersje nagrań – czysto lektorskie oraz takie, gdzie tło stanowi jego autorska muzyka, skomponowana na potrzeby tego projektu. Finalnie postanowiłem, że słuchacze usłyszą pierwsze rozdziały książki, by zachęcić do zagłębienia się w tekst, lecz nie zdradzać zbyt wiele. To, że od samego początku w książce mowa jest o homoseksualizmie, czy zespole Downa, nie ma na celu zszokowania odbiorców. O tym po prostu jest ta powieść! W nagraniu wysłuchanym przez zebranych pojawia się zdanie: „Ponad ćwierć wieku temu przepchałem głowę przez wargi sromowe mojej matki, szkoda, że dotychczas to moje największe życiowe osiągnięcie”. Widziałem, że ludzie byli lekko zażenowani, słysząc na spotkaniu literackim słowo „srom”. Całe szczęście, że Ania Rubik ruszyła z akcją #sexedpl! Przestańmy traktować obco własne ciała. Nie ma bliższej ci osoby niż ty sam! Powiem „palec” i nikt się nie obruszy, ale gdy wypowiem słowo „wagina”, od razu jestem odbierany jako osoba wulgarna. Tymczasem wszystkie narządy są do życia potrzebne! Niektóre dodatkowo dają przyjemność. Darzę swojego penisa sporą sympatią i nie zamierzam się tego wstydzić. Na przestrzeni dziejów tabu wyrządziło ludziom więcej szkody niż pożytku. Basta! Nie ma brzydkich słów, wszystkie niosą z sobą istotną treść, są przekaźnikiem informacji. Wszystko zależy od kontekstu. 
 
Portal Polski: Standardowym pytaniem, na które sam pewnie niejednokrotnie odpowiadałeś jest: dlaczego warto sięgnąć po twoją książkę? Ja przewrotnie zapytam więc dlaczego warto przychodzić na twoje spotkania autorskie? 
Kłosowicz: Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Faktem jest, że obecna oferta wydawnicza jest na tyle szeroka, że nietrudno przechodząc obok jakiegoś Domu Kultury, czy nawet kawiarni, zahaczyć o spotkanie autorskie. Galeryjne Empiki dają przecież taką możliwość, więc wracając w handlową niedzielę z zakupów, można posłuchać Youtubera, który właśnie wydał autobiografię. Dla każdego coś miłego. Drogi czytelniku, nie czarujmy się, jeśli równolegle z moim, będzie się odbywało gdzieś w mieście spotkanie z Masłowską, czy Dehnelem, idź posłuchać co tamci mają do powiedzenia. Byłem niejednokrotnie, wiem, że warto. Czy warto posłuchać mnie? Zazwyczaj mówię o tolerancji, otwartości na drugiego człowieka. Jestem jedynym, albo jednym z nielicznych w Polsce autorów z porażeniem mózgowym. Gdy wypowiadam się na temat niepełnosprawności, nie jestem jak blogerki z porannych śniadaniówek, które chętnie podzielą się swoją opinią i o wojnie i o sposobie na wykorzystanie ciecierzycy w wegańskich potrawach. Wiem co mówię i jestem w tym autentyczny. Podchodzę z szacunkiem do czytelnika. Nienawidzę czytać na głos, bo mam dysleksję i zdarza mi się w stresie dopowiadać inne końcówki w odczytywanych wyrazach, ale podczas spotkań dbam o to, by odtworzono nagrania tekstu powieści, aby wprowadzić zebranych w poruszaną tematykę. Nie ma pisarza bez czytelnika. Zapraszam wszystkich, którzy chcą po prostu porozmawiać. Dialog zawsze stanowi wartość. Mam nadzieję, że nasza obecna rozmowa jest tego przykładem. 
 
Portal Polski: Dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że będziemy mieli okazję spotkać się jeszcze niejednokrotnie w ramach promocji twojej literatury.
Przemysław Piotr Kłosowicz: Czego i ja bym sobie życzył! Dziękuję.  
 

Lista komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Nick:
Treść:
Przepisz kod:
REKLAMA