BEZPŁATNIE ORGANIZUJEMY PROMOCJĘ FIRM KAŻDEJ BRANŻY, STOWARZYSZEŃ, ARTYSTÓW - inkubator@portalpolski.pl

Niedziela Palmowa tuż, tuż… tradycja palm wielkanocnych

22.03.2013 / czytano: 1151 razy

Doszły wieści, że Jezus przybywa, na ulice wybiegł wielki tłum. Wziął gałązki, palmowe gałązki, kroczył za Nim i błogosławił Mu*…. – mówią słowa jednej z pieśni kościelnych.                        

Już za kilka dni Niedziela Palmowa – jedna z najważniejszych niedziel w roku liturgicznym Kościoła Rzymskokatolickiego. Wtedy to obchodzona jest pamiątka uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Palmowa zwana jest także Niedzielą Męki Pańskiej, z uwagi na fakt, iż podczas liturgii czytana jest Męka Pańska – fragment Ewangelii wg św. Marka.

REKLAMA


Wszyscy oczami wyobraźni widzimy taki oto obraz: Chrystus w chwale i radości wjeżdża do miasta na osiołku. Wita go tłum ludzi wiwatując na Jego cześć i wykrzykując Hosanna! (z hebr. radość, uwielbienie). Wszędzie naokoło palmowe gałązki.  Tradycja zanoszenia i święcenia palm w ostatnią niedzielę przed Niedzielą Zmartwychwstania Pańskiego przetrwała po dziś dzień.

Jak wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy opisał żydowski pisarz Roman Brandstaetter, co o palmach mówiły dawne legendy i podania, dlaczego gospodarze dawali zwierzętom bazie, wreszcie o roli palmy w polskiej kulturze i obyczajowości – o tym wszystkim opowiada dr Tadeusz Mędzelowski z Instytutu Studiów Politycznych Wyższej Szkoły Biznesu – National Louis University w Nowym Sączu.

    
Roman Brandstaetter** w czwartym tomie swojej powieści pt. „Jezus z Nazaretu”  tak opisuje wjazd Jezusa do Jerozolimy: „Potrząsali palmowymi liśćmi, symbolami zwycięstwa nad śmiercią – śmiercią wolności była władza Rzymu nad Izraelem – i śpiewali pieśń o potomku Dawida, który zwiastując przyjście królestwa ojców już idzie w Imię Pana i zbliża się, zbliża, zbliża! Ich śpiew stawał się coraz bardziej podniosły, trzepot skrzydlatych palm jeszcze bardziej gorączkowy”. Brandstaetter pisał swoją powieść w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia i odnosił się do zapisów biblijnych ewangelisty Świętego Jana, który jako jedyny mówi o tym, że zgromadzony lud wita Chrystusa gałązkami palmowymi. Pisał ewangelista: „Nabrali gałązek palmowych i wyszli naprzeciwko niemu i wołali Hosanna”.


W Niedzielę Palmową każdy kościół polski zakwita wiązankami wierzbiny, modrzewiu, borówek, barwinku, jak gdyby całe gaje zeszły do świątyni oddać hołd Zbawicielowi. Wierzbina usiana białymi kotkami - to polska palma, wdzięczna i pokorna. Gdy wiosna wczesna, a Wielkanoc późna, kotki nie są już białe, ale żółte, sypiące złotym pyłem o słodkiej woni. Wychodząc po nabożeństwie z kościoła, należy połknąć parę poświęconych baziek. Miękkie, kosmate, z trudem przechodzą przez krtań, lecz zabieg wart jest trudu, chroni, bowiem od chorób gardła na przeciąg roku.  

Tak o Niedzieli Palmowej pisała Zofia Kossak w swojej książce „Rok polski" wydanej w 1955 roku podczas pobytu na emigracji w Anglii.

Zdaniem etnografów zwyczaj przystrajania rozwiniętych wierzbowych lub leszczynowych rózg /po staropolsku o rozkociałych pąkach/, gałązkami cisu, jałowca, kolorowymi wstążkami to zwyczaj starosłowiański i łączy się ze świętem wiosny obchodzonym wśród Słowian w okresie równonocny wiosennej.

Średniowieczna legenda mówi, dlaczego polska palma to gałązka wierzbowa i leszczynowa. Według niej po śmierci Chrystusa cała natura pogrążona była w żałobie. Wierzba babilońska, gdy usłyszała wieść o śmierci westchnęła „On umarł, teraz smutne moje gałęzie zwieszać się będą zawsze ku wodom Eufratu i płakać łzami jutrzenki”. Inna legenda mówi, że rózga wierzbowa przedstawia sobą „ognisty pręt boga Pioruna i dlatego każde pole i dom opatrzone godłem tego bóstwa gromu i burzy polecone jest jego opiece, a tym samym wolne od piorunów i nawałnicy”.

Stąd zapewne zwyczaj wykorzystywania przez gospodarzy palmy do ochrony domostw i dobytku czy robienia krzyżyków z poświęconej palmy i wbijania ich w Wielkanocny Poniedziałek w zagony.
Odnosząc się do materiału, z jakiego powinny być wykonane palmy, to jest on również ustalony przez tradycję, ale obowiązujący zestaw gałązek i ziół jest różny w poszczególnych regionach Polski. Palmy powinny zawierać gałązkę leszczyny, wierzby, cisu, sosny, jałowca czy winorośli. Nigdy natomiast topoli, z czym wiąże się kolejna legenda.

  Mówi ona, że po śmierci Jezusa, gdy cała przyroda była pogrążona w żalu sosna na znak żałoby przybrała ciemny kolor i szukała miejsc odludnych, winorośl postanowiła, że z żalu pociemnieją jej jagody, a prasy, w której będą je wyciskać spłynie wino.
Cis postanowił rosnąć tylko na cmentarzach a pszczoły mają nie dotykać jego zatrutych kwiatów. Topola pozostała niewzruszona twierdząc, że jest niewinna i uznała, że Jezus umarł z powodu grzeszników.

Za ten brak pokory liście topoli zostały skazane na wieczne drżenie. Dodatkowo topola miała ofiarować swoje konary Judaszowi by mógł popełnić na nich samobójstwo i od tej pory drży przed Panem Bogiem.

Tak legendy tłumaczą, z czego powinny być zrobione wielkanocne palmy.

Palmom przypisywano właściwości lecznicze. Dlatego też po powrocie z nabożeństwa uderzano się nimi lub dotykano by przekazać ich życiodajną moc. Kropiono nimi dom,  obejście i bydło w oborze. Gładzono boki krów a nad ich głowami czyniono znak krzyża. Przynajmniej jedną bazię lub „bagniątko” dawano krowie do połknięcia a przy pierwszym wiosennym wyjściu na pastwisko symbolicznie uderzano krowę palmą. Po to, aby się dobrze pasła i doiła, by czarownice nie odbierały i nie psuły jej mleka.


W okolicach Nowego Sącza i Tarnowa do dzisiaj można spotkać w Wielkanocny Poniedziałek wbite w stajonka krzyżyki zrobione z poświęconej wielkanocnej palmy. Takie krzyżyki przybijano także na drzwiach wejściowych domów stodół i obór. Miały chronić od czarów, nieszczęścia, choroby a przede wszystkim od ognia.

Obowiązkowo palmę umieszczano też za świętymi obrazami, aby strzegły domu od złego i przysparzały błogosławieństwa bożego. Jeżeli zachodziła potrzeba rozdrobnione zioła z palmy wraz z ziołami poświęconymi w Boże Ciało używano do okadzania domów, chorych osób i bydła. Dawano też do picia sporządzone z palmy napary krowom po ocieleniu.

Palmy miały chronić przed czarownicami. Dlatego że, w Wielki Czwartek i Wielki Piątek czarownice przejawiały szczególną aktywność i mogły chociażby odebrać krowom mleko czy wyrządzać inne dotkliwe szkody, należało powiesić kawałek palmy w oborze i kurniku. Palma odbierała czarownicy jej moc czynienia zła.
 

Lucyna Gacoń opisując obrzędy i zwyczaje doroczne w materiałach etnograficznych dotyczących Rzepiennika Strzyżewskiego pisze, że w tych okolicach można wyodrębnić dwa typy palm: „mietły” i „wiechy”. Mietła to palma zrobiona z „bagniąt”czyli gałązek wierzbowych iwy lub rokity i „palmy” czyli trzciny wodnej przyciętych na długość od kilkunastu do kilkudziesięciu centymetrów ukształtowanych na kształt miotły. Związywać tak zrobioną palmę należało sznurkiem. Wcześniej związywano ją batami z lnu lub konopi. Tych powrozów, czyli batów używano później podczas pasienia bydła. Mówiono: „batem pasz to się będzie darzyło”. Pomiędzy gałązki tak zrobionych palm wkładano butelkę z oliwą na pamiątkę, „że Chrystusa smarowano oliwą przed złożeniem do grobu”. Oliwa wykorzystywana była później gdy bolały oczy lub wówczas gdy krowy miały chore wymiona.

Drugi typ palm to wiechy/ wichy, wysokie drzewa/. Są to drzewka wierzbowe mające często więcej niż metr wysokości przystrojone wstążkami i kwiatami.
Najwyższe w naszym regionie są palmy lipnickie. Mają ponad 35 metrów. Kiedy Józef Piotrowski zorganizował w Lipnicy swój pierwszy konkurs w 1958 roku najwyższa palma miała 17 metrów. Rosną więc lipnickie palmy coraz wyżej. Trudno byłoby tak wysokimi palmami chłostać domowników. Trudno włożyć za święty obraz i wreszcie trudno wnieść do kościoła. Tradycja, bowiem nakazywała, aby palma mieściła się w świątyni. Dzięki Józefowi Piotrowskiemu nie dotyczy ona Lipnicy.
Nie zapominajmy jednak, że w Lipnicy wykonuje się również niższe piękne palmy, które tak samo jak te wysokie i te małe przypominają nam o tradycji tej opisywanej przez ewangelistę Jana.


Reklama społeczna_______________________________________________
Najlepiej wydane pieniądze,
bo nie wrzucamy w studnię bez dna, ale mądrze pomagamy.


FundacjaAnnyBorowiak.pl

Wpłać 1 % podatku PIT 2012
Pomóż innym wyjść na prostą
   

Któż z nas dzisiaj wierzy w magiczną moc palmy. Zastanawiam się, czy rolnicy z okolic Rzepiennika Strzyżewskiego, Ciężkowic wbijając krzyżyki zrobione z palmy w zagony w Wielki Poniedziałek wierzą, że palma uchroni ich pola od klęsk żywiołowych: huraganów, susz. Najważniejsze jest to, że kultywują tradycje swoich ojców, że dzięki Nim młode pokolenie tradycje poznaje nie tylko z publikacji i okazjonalnie. Oby jak najdłużej.

*Hosanna na Wysokości. Błogosławiony Izraelski Król
… - tak kończy się pieśń...

** Roman Brandstaetter – urodzony w 1906 roku w Tarnowie żydowski pisarz, poeta a także dramaturg i tłumacz. Był znawcą Biblii. Pisał poezję. Z powieści oprócz „Jezusa z Nazarethu”,  napisał także „Zmowę eunuchów”  czy „Przypadki mojego życia”. Dokonał także przekładów m.in. „Pieśni nad Pieśniami”, Apokalipsy, czy Listów św. Jana. Zapisał się trwale w historii miasta Tarnowa.

***
Dr Tadeusz Mędzelowski
– politolog, religioznawca,   dziennikarz i badacz obyczajów. Na Uniwersytecie Warszawskim obronił doktorat na następujący temat: „Mniejszości religijne w Polsce po 1989 roku w ujęciu filozofii polityki”.  Jest wiceprzewodniczącym  Pacyfistycznego  Stowarzyszenia Wolnej Myśli  oraz członkiem  Stowarzyszenia „Kuźnica” w Tarnowie. Wykłada na   Wydziale Politologii w Sądeckiej Wyższej Szkole Biznesu – National Louis University. Współpracuje też z Uniwersytetem Warszawskim i Rzeszowskim.

Fot. polskiekrajobrazy.pl, wikipedia.pl, garnek.pl, twojetapety.com
 
Oprac. Agnieszka Małecka, absolwentka klasy dziennikarskiej, studentka politologii  w WSB-NLU


Reklama_____________________________________________________________


 
       

pp12

Lista komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Nick:
Treść:
Przepisz kod:
REKLAMA