BEZPŁATNIE ORGANIZUJEMY PROMOCJĘ FIRM KAŻDEJ BRANŻY, STOWARZYSZEŃ, ARTYSTÓW - inkubator@portalpolski.pl

OKNO NA GRUZJĘ - DAVID ABULADZE, PERKUSISTA ZESPOŁU INSIGHT

25.05.2012 / czytano: 5430 razy

Zespół Insight, jest jednym z najbardziej utytułowanych gruzińskich zespołów, który koncertuje po całym świecie, przedstawiając niezwykle oryginalny, napawający ciepłem i optymizmem rodzaj muzyki. Wszystko to, dzięki umiejętności połączenia gruzińskiej i światowej muzyki współczesnej. To pozytywne wibracje, za ich sprawą człowiek czuje się wolnym, może się odprężyć i odpocząć. Zespół prezentuje różnorodne utwory, więc każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie.

REKLAMA



 
Do wywiadu doszło tuż po koncercie, który odbył się końcem czerwca 2010 roku w Filharmonii Krakowskiej, był to wspólny występ zespołu Insight i gwiazdy Nino Katamadze. Pomysł na wywiad przyszedł dosyć spontanicznie, jakieś dwie doby przed koncertem i chyba to sprawiło, że zakończył się sukcesem. Sam występ był niezwykle interesujący i bardzo przyjemny dla uszu, kilka kawałków wokalnych oraz instrumentalnych sprawiło, że koncert stał się niezwykle ciekawym i bogatym doświadczeniem dla widzów, jak również dobrą promocją muzyki gruzińskiej. O tym, że przedstawienie się udało świadczyć mogą wielokrotne oklaski, oczywiście na stojąco. Do spotkania doszło tuż po koncercie, można powiedzieć, że Pan David nie zdążył nawet po nim odetchnąć. To dziwne, ale w ogóle nie było po nim widać zmęczenia, mimo iż koncert był dość długi i intensywny.
 
Na moment wyszliśmy na zewnątrz, rozmawialiśmy o zabawnych sytuacjach i nagle usłyszałem: „przejdźmy do wywiadu” – więc usiedliśmy i tak wszystko się zaczęło…
 
 
PIOTR SZLAGA: JAKĄ ROLĘ ODGRYWA WINO W KULTURZE GRUZIŃSKIEJ?
David Abuladze: Nie będę dużo opowiadał o tym, co dotyczy historii, pochodzenia oraz przywiązania Gruzinów do wina, głównie dlatego, iż nie czuje się wystarczająco pewnie, aby mówić o tym w szczegółach. Trzeba byłoby naprawdę dużo opowiadać o ludziach, którzy jednoczyli kulturę, wino i muzykę. Warto wspomnieć o tym, że powiodło się nam ze względów terytorialnych, to znaczy mamy góry, mamy słońce oraz klimat taki a nie inny. Pewne jest jednak to, że wino i wojny stworzyły pieśni gruzińskie.
 
Wielokrotnie będąc za granicą zauważyłem pewne różnice w postępowaniu ludzi, głównie po spożyciu wina. Przykładowo, w ciepłe letnie wieczory bądź noce, kiedy masz otwarte okiennice i starasz się zasnąć, ktoś wypity idąc obok zaczyna wydawać z siebie różne dziwne dźwięki…  aaa, eee, yyy – wydziera się, po prostu ryczy (śmiech). W Gruzji jest trochę inaczej, tutaj na tyle jesteś przywiązany do picia wina, a następnie śpiewu przy stole, że po całej takiej imprezie picia wina jesteś po prostu wyczerpany i wtedy spokojnie oddychając świeżym powietrzem wracasz do domu, nie rycząc (śmiech).

My Gruzini mawiamy tak „Jeżeli dobrze nie wypijesz, to i dobrze nie zaśpiewasz, a jeżeli dobrze nie zaśpiewasz, to i dobrze nie wypijesz” (śmiech). Na szczęście jest tyle szczepów, tyle rodzajów wina, że każdy człowiek w zależności od własnego charakteru może dobrać coś dla siebie, co najbardziej mu posmakuje. Na przykład w lecie nie ma nic lepszego jak Tsolikauri występujący w regionie Tvishi w połączeniu z brzoskwinią. Z kolei w zimie nie ma lepszego połączenia od Rkatsiteli z amfory wraz z dobrze ugotowanym mięsem, albo też Aleksandruli z tradycyjną zakąską. Obserwując prognozy pogody możesz przewidzieć jakiego rodzaju wino powinieneś otworzyć, z jakiej amfory wcześniej przelać wino i przygotować je do spożycia. 
 
CZY W GRUZJI PIJA SIĘ DUŻO WINA?
Niektórzy uważają, że Gruzini piją za dużo i z przesadą, lecz tak naprawdę jest to uzależnione od czasu spożywania wina. Jeżeli jest to takie nie tradycyjne powiedzmy piknikowe, gdy wieczorami siedzisz z kolegami i pijecie małymi kieliszkami, wtedy wino się rozchodzi, to jest coś innego i nie jest to już powiązaniem z tradycją.
Na przykład w Kakhetii, wschodniej Gruzji gdzie najwięcej uprawia się winorośli odbywa się tak zwany „pogrzeb świni”. Gdy gospodarz zabija prosiaka, a ty zjawisz się u niego, to dostajesz na powitanie porządny trunek do wypicia. Musisz go wypić, aby zrozumieć, czym tak naprawdę jest „wykończenie”.
 
Chciałbym powiedzieć jeszcze jedno, mianowicie za czasów Związku radzieckiego w Gruzji piło się dokładnie tyle samo wina, co pije się obecnie. W dawnych czasach każdy miał swoją normę, którą musiał wykonać, a skoro musiał, to nie dbał zbytnio o jakość produktu. Normy obejmowały również zawartość alkoholu, która wynosiła 12%, w rzeczywistości wina miały ok. 8% - tylko, że to 8% nie pochodziło z procesu fermentacji winogron, tylko dodatku czystego alkoholu. 
 
W Gruzji ogólnie spożywa się wino w dużych ilościach, a ludzie którzy zaczynali je produkować chcieli, aby to duże spożycie przetrwało. Nigdzie nie jest jednak określone jaka jest to ilość i nie wynika to też z tradycji. Dzisiaj, podobnie jak i na początku XVIII wieku nie ma na świecie człowieka, który byłby w stanie wypić prawdziwego gruzińskiego wina więcej niż 4 butelki. Są oczywiście lekkie wina, które można spożywać w większych ilościach, pije się je główne na piknikach, bądź dla orzeźwienia. Natomiast w przypadku większych wydarzeń takich jak wesele, czy pogrzeb pija się naprawdę dobre wina. Gruzin podczas imprezy potrafi wypić ok. 3-4 normalnych butelek wina.
 
JAK WYGLĄDAŁA PANA PIERWSZA PRZYGODA Z WINEM?
Och, będzie sobie ciężko przypomnieć (śmiech). Dlaczego… już tłumaczę. Mój syn ma niecały rok, często przychodzi do mnie, biorę go na ręce i w momencie kiedy piję wino, to daję i jemu skosztować  taki mały łyczek z ust. Takie jest wychowanie gruzińskie i również ja byłem tak wychowywany. Nie chodzi o to, aby się upić, stracić przytomność bo to nie jest zgodne z tradycją, to nie jest po Gruzińsku.
 
Chciałbym jeszcze przy okazji powiedzieć coś ciekawego. Nie wiem do końca, czy jest to dobre czy też nie, ale mimo wszystko trzeba o tym powiedzieć. Parę razy jak byłem we Francji, tak samo winiarski kraj jak Gruzja, zaobserwowałem tam pewne zjawisko. W trakcie pracy, jak jest przerwa pracownicy piją dwa, trzy kieliszki wina, a następnie wracają do pracy. W całej gruzińskiej historii oraz tradycji picia wina, zawsze podczas pracy w momencie, gdy słońce było już w zenicie gospodarz przynosił posiłek, wino i częstował nim wszystkich. Po posileniu się, zebrawszy siły normalnie wracało się do pracy – tak było kiedyś. Dzisiaj wygląda to inaczej… jak wypijesz trzy kieliszki, to dojdzie kolejne sześć, potem dziewięć, a potem 11. W efekcie następuje sytuacja, w której każdy szuka kluczy od swojego domu (śmiech).
 
CZY UWAŻA PAN, ŻE WINA GRUZIŃSKIE SĄ LEPSZE OD WIN Z INNYCH KRAJÓW?
Mam kolegę, który nazywa się Soso Murvanidze, ale… myślę, że wrócimy do niego za chwilę.
 
Jakiś czas temu w Gruzji było naprawdę wiele różnych szczepów, natomiast z czasem większość pozanikała całkowicie. Przyczyną było pojawienie się szczepów hybryd, bardziej odporniejszych i łatwiejszych w uprawie. Do takich szczepów można zaliczyć na przykład Rkatsiteli, którego zaletą jest również to, że jego owoce posiadają dużą zawartości cukru. Nawet jeżeli dodasz ok. 20% wody do czystego miąższu to i tak z całości uzyskasz wino o zawartości alkoholu ok. 12%.
 
W przypadku rodzimego szczepu Tsolikauri, ze 100kg winogron uzyskuje się ok. 30 litrów czystego soku winogronowego i trzeba przy nim cały czas pracować, nie można zbyt długo pozostawiać moszczu bez mieszania bo się przypali. Temu szczepowi należy poświęcić o wiele więcej czasu i uwagi, trzeba o niego zadbać. Natomiast Rkatsiteli jest zupełnie innym szczepem, ze 100kg winogron uzyskuje się ok. 60 litrów czystego soku winogronowego. Jeżeli weźmiemy pod uwagę obydwa te szczepy oraz to, że Gruzin z natury jest leniuchem to sprawa staje się jasna i oczywistym jest to, iż Rkatsiteli zwyciężył z innymi szczepami i zapanował. Co stało się główną przyczyną zaniknięcia upraw innych rodzimych szczepów.
 
W okresie Związku radzieckiego, po pierwsze liczyła się ilość z nie jakość, po drugie nie można było przywieść jeansów z zagranicy, a co dopiero wywieść wino z Gruzji. Dlatego wszyscy którzy robili wino robili je dla siebie, nikt do końca nie przejmował się jakością wina, bo nie trzeba było prezentować tego wina na zewnątrz więc i sam produkt nie był najlepszy - na całe szczęście tak był kiedyś.
 
W tym momencie możemy wrócić do mojego kolegi Soso Murvanidze, o którym wspomniałem na samym początku tego pytania - z tego miejsca chce mu podziękować za to co zrobił. Specjalnie wybrał się do Holandii, gdzie z wielkim trudem w archiwum szczepów w Amsterdamie odnalazł i przywrócił ok. 80 gruzińskich szczepów, które wcześniej występowały na naszym terenie. W tym momencie dba się o to, aby te szczepy przyjęły się i rozwinęły u nas na nowo. Podsumowując, które wino jest lepsze… czy hiszpańskie, greckie, włoskie, francuskie lub gruzińskie to uważam, że możemy wrócić do tej rozmowy za jakieś dziesięć lat, kiedy te szczepu dorosną i zaczną dawać bogatsze winogrona. Chodzi o to, aby przyzwyczaiły się do gleby i klimatu.
 
JAKIEJ SYTUACJI NIE WYOBRAŻA PAN SOBIE BEZ WINA?
(śmiech) nie wyobrażam sobie takiej (śmiech). Tylu ludzi się rodzi, tylu ludzi umiera, tak wszystko szybko się toczy, a my Gruzini jesteśmy jak jedna wielka rodzina. U nas przy każdej okazji, tej mniejszej i większej jest wino na stole. Przykładowo jeżeli Amerykanin chodzi na pogrzeb średnio raz na dwa lata, to Gruzin chodzi 30 razy w skali roku. Tak samo jest z urodzinami, tak samo z weselami – po prostu istnieje poczucie ogromniej wspólnoty, braterstwa – wszystko to pozwoliło nam przetrwać najgorsze czasy konfliktów i wojen.
 
Pewne jest też to, że wszyscy mamy talent i szybko pęka nam serce (śmiech).
 
CHODZI O HISTORIĘ Z KOBIETAMI W TLE?
Chyba tak (śmiech).
 
KTÓRE WINO ZROBIŁO NA PANU NAJWIĘKSZE WRAŻENIE?
Tego pytania mogłeś w ogóle nie zadawać (śmiech). Oczywiście, że jest to wino domowe, w tym przypadku każdy robi swoje wino, na własny sposób i pod swoje oczekiwania.
 
CZY GRUZJA MOŻE ZAGROZIĆ PRODUCENTOM WIN Z INNY KRAJÓW?
Uważam, że w dniu dzisiejszym, nie możemy jeszcze porównywać się do innych krajów winiarskich. Nie możemy tego zrobić ponieważ zostaliśmy przez nich wyprzedzeni, stało się tak z oczywistych przyczyn. To jest tak samo jakby porównywać jakość pomidora gruzińskiego do jakości pomidora tureckiego. Inaczej mówiąc malarze francuscy, których jest najwięcej i są praktycznie najlepsi to nie ma potrzeby z nimi konkurować, ponieważ my mamy tylko trzech wybitnych artystów malarzy, ale wartość tej sztuki w jednym i drugim przypadku jest taka sama - podobnie jest z winem. W ostatnim czasie winiarstwo gruzińskie naprawdę bardzo się poprawiło, wina stały się jakościowe.

Na przykład wchodząc do restauracji w Paryżu za 5 euro kupię naprawdę przyjemne wino, natomiast za 5 euro w Gruzji ciężko jest dostać dobre wino. Z kolei wino dobrej jakości, które kupię za 100 euro w Paryżu i tą samą kwotę wydam na wino w Gruzji, to oczywiście otrzymam tę samą klasę produktu, a nawet lepszą. Po prostu oni zwyciężyli w ilościach produkcyjnych. Dlatego nie można porównywać Wal-Mart’a z małym supermarketem.
 
RADA DLA POLAKÓW, ABY ZACZĘLI POSTRZEGAĆ WINO JAKO NAPÓJ NA KAŻDĄ OKAZJĘ?
Proponuję, aby każdego pojedynczo zaprosić do Gruzji na 10 dni, już nie trzeba ich będzie więcej zachęcać (śmiech)
 
DZIĘKUJĘ ZA ROZMOWĘ.
Dziękuję i pozdrawiam wszystkich Polaków.
 
 
Trzeba przyznać, że Gruzja jest niezwykłym krajem, nie tylko pod względem ludzkiej osobowości, przepięknej muzyki, ale również kultury spożycia wina, która zakorzeniona jest dość głęboko w świadomości Gruzinów. Tam każdego dnia spożywa się ogromne ilości wina w towarzystwie przyjaciół, przy dźwiękach wspaniałej muzyki, przez co nie sądzę, aby nadużyciem było stwierdzenie, że właśnie takie postępowanie dyktuje im tradycja. Nawet w związku z dużym spożyciem wina, nikt nikomu z tego powodu problemów nie stwarza, dzieje się tak może dlatego, iż obowiązują tam zupełnie inne niż u nas normy zachowań przed i po spożyciu alkoholu, w sensie mniej agresywne, bądź bardziej odpowiedzialne. Ludzie potrafią cieszyć się każdą chwilą, wszystkim co ich otacza, nie zależnie od nastrojów politycznych, czy sytuacji ekonomicznej. Na piedestale jest postawione wino obok niego muzyka - miałem przyjemność liznąć jednego i drugiego, obydwa to dzieła warte są korony.
 
 
Tłumaczył: Giorgi Beżuaszwili
Rozmawiał: Piotr Szlaga, www.Wineacademy.pl


 

Lista komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Nick:
Treść:
Przepisz kod:
REKLAMA