BEZPŁATNIE ORGANIZUJEMY PROMOCJĘ FIRM KAŻDEJ BRANŻY, STOWARZYSZEŃ, ARTYSTÓW - inkubator@portalpolski.pl

Kantor wiecznie żywy

19.12.2010 / czytano: 2310 razy


Bogdan Korczowski, mieszkający w Paryżu artysta polskiego pochodzenia, zaproszony został do Tychów, by zaprezentować w galerii Miriam swoją wystawę pt. "Kartonoteka". Ekspozycja składa się zarówno ze zdjęć pochodzących ze spektakli Tadeusza Kantora, jak i obrazów inspirowanych głównie jego twórczością. 

 

REKLAMA



 

 

Mistrz i Uczeń

Bogdan Korczowski urodził się 29 września 1954 roku w Krakowie. Jest absolwentem tamtejszej ASP w 1978. Natomiast jego fascynacja Tadeuszem Kantorem zaczęła się jeszcze przed studiami. Jak sam opowiada: W zimie 1969/1970 krakowscy  „hippisi” spotykali się pod  „Bunkrem” na Plantach. Jak było mokro i zimno chodziliśmy do niedalekiej kawiarni w Galerii Krzysztofory na herbatę, a tam w swoim kącie przy stoliku siedział często Tadeusz Kantor otoczony dyskusyjną grupą.(1) We wspomnieniach wielu ludzi ten twórca uchodził za człowieka charyzmatycznego, pochłoniętego pracą. Sam przyznawał, iż jego mistrzem był Andrzej Pronaszko, który sławił się realizacją scenografii do „Dziadów” w reżyserii Leona Schillera w 1932roku.

 

Teatr nieludzkiej formy
 

To właśnie Kantor jako pierwszy połączył pracę scenografa i reżysera. W latach 70-tych pisano o nim, iż jest przede wszystkim malarzem i eksperymentatorem teatralnym. Hołduje najnowszym prądom w malarstwie, przechodził okres taszystowski, interesuje go informel i abstrakcja geometryczna, później pop-art i happening.(2)
 

Bogdan Korczowski na tle zdjęć zdjęć ze spektakli Tadeusza Kantora 

Sceniczne wizje  Kantora nazywano „teatrem śmierci” lub „teatrem nieludzkiej formy”.(3) Idea ta polegała na stworzeniu plastycznej ilustracji mechanizmów pamięci. Sekwencje nierealnych obrazów, strzępy wspomnień, powracające natrętnie sceny, absurdalne sytuacje. Każdy to zna z autopsji, wszyscy mamy podobny zamęt w głowie: splot bolesnych urazów, zuchwałych tęsknot, urywki zapamiętanych zdań, komiczne okruchy przeszłości. Jesteśmy cieleśni, fizyczni - okazuje się, że nasza pamięć i wyobraźnia także. Nie istniejemy bez formy; myślimy, a nawet czujemy obrazami - Kantor potrafił pokazać to na scenie”. (4)

To wszystko w artystyczny sposób  na zdjęciach  utrwalił Bogdan Korczowski. Był on jednym z nielicznych fotografów, który tak blisko obcował ze sztuką założyciela teatru „Cricot 2”. Na slajdach upamiętnił między innym przedstawienie pt. „Umarła klasa”. W tych fotografiach wielu obserwatorów zauważało indywidualne, artystyczne spojrzenie na twórczość krakowskiego wizjonera teatru. 

Mistrz jest we mnie

 

Kiedy w grudniu 1990 roku Tadeusz Kantor zmarł, Korczowski stworzył cykl klepsydr. Były one namalowane na kartonach o wymiarach 60 cm / 80 cm.  Z czasem na to tworzywo przenosił wewnętrzne emocje towarzyszące odejściu swego mistrza. Jak sam mówi: „Kartonteka” jest formą estetycznego archiwum mojego własnego życia artystycznego. Kiedy rozpocząłem „Kartontekę” w grudniu 1990 roku, przyjęło to niewątpliwie rodzaj estetyczno-plastycznej  korespondencji  z Mistrzem żyjącym we mnie samym, czyli z samym sobą.(5) Dzisiaj zbiór ten składa się z około 150 obrazów.




"Kartonoteka"



Podczas tyskiej wystawy zaprezentowane zostało zaledwie 25 sztuk. Trudno określić, jaki charakter mają te malunki. Z jednej strony są dziwne, niejasne i niepokojące, ale jednocześnie bywają wyważone, a niektóre nawet radosne. Czasami  barwy ciemne stanowią tło dla kolorów kojarzonych w naszej kulturze z radością i życiem. Na pewno chciałoby się powiesić jeden z kartonów na ścianie, ponieważ są neutralne. Chodzi tu o fakt, że nie wywołują negatywnych emocji. 

Twórczość ta nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytania:   Co widzę? Co autor miał na myśli?"

Symbole (serce, roślina – to akurat mój odbiór) można odczytywać dowolnie, interpretując w 
zależności od chwili i własnego nastroju. Banalnie można by rzec, że

obrazy te są po prostu ładne.


Natomiast drugim elementem wystawy, niestety nieco mniej eksponowanym, są zdjęcia z przedstawień Tadeusza Kantora. Foty te w wersji pierwotnej były na slajdach. Poddane obróbce cyfrowej stały się fotograficznym zapisem życia artystycznego Teatru "Cricot 2". Silne wrażenia wywołują zdjęcia z np. „Umarłej klasy”, sztuki do tej pory znanej szerzej z archiwalnych nagrań TVP.



Zdaję sobie sprawę, iż celem organizatorów była prezentacja twórczości, mieszkającego we Francji, Bogdana Korczowskiego. Dla mnie jednak miejsce numer jeden

na tej wystawie zajmuje Tadeusz Kantor. Może wynika to z mojej fascynacji teatrem i świadomości, że Kantor już  nic nie stworzy. Natomiast Korczowski żyje, a jego

twórczość jest towarem jeśli nie masowym, to cechującym się większą dostępnością oraz łatwością w odbiorze.



Uczestniczka zajęć dziennikarskich, Jarosław Banyś, Bogdan Korczowski, Beata Wąsowska.


Podczas tego wieczoru na uwagę zasługuje także bardzo ciepłe przywitanie i przedstawienie gościa przez Beatę Wąsowską oraz Jarosława Banysia - przedstawiciela

galerii "Miriam". Poza tym  wyczuwalna była  rodzinna atmosfera, panująca w trakcie całego wieczoru.



tekst i zdjęcia: Alicja Badetko

Źródła:

     1. za: :http://www.korczowski.com/tekst.ht
     2. Roman Szydłowski: Teatr w Polsce, Warszawa 1972, s. 97.
     3. por. Krzysztof Pleśniarowicz: Teatr nie-ludzkiej formy, Kraków 1994
     4. http://www.cricoteka.pl/pl/main.php?d=tkantor&kat=33&id=
      5. http://www.korczowski.com/tekst.htm

admin

Lista komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Nick:
Treść:
Przepisz kod:
REKLAMA