BEZPŁATNIE ORGANIZUJEMY PROMOCJĘ FIRM KAŻDEJ BRANŻY, STOWARZYSZEŃ, ARTYSTÓW - inkubator@portalpolski.pl

Ofiary Czarnobyla - pamiętacie?

26.04.2011 / czytano: 7623 razy

Mija 25. rocznica katastrofy w Czarnobylu. Największej katastrofy nuklearnej na świecie. Prasa jednak poświęca temu wydarzeniu mało miejsca. „Metro” zamieszcza jedynie reportaż Wojciecha Wendrychowicza, który od trzech lat fotografuje hobbystycznie Prypeć - opuszczone miasteczko pracowników elektrowni jądrowej w Czarnobylu oraz jednokolumnowy tekst o charakterze informacyjno-humorystycznym pt. "Smak plynu Lugola - pamiętamy!" (przypominając przebój „Cukrowa wata i płynu Lugola łyk”). Jeśli chodzi o protesty przeciwko rozwojowi energetyki w Polsce, to „Metro” informuje tylko o demonstracji w Gdańsku przeciwko planom budowy pierwszej „polskiej siłowni jądrowej, która ma ruszyć w 2020 r.” Tymczasem dzisiaj 26 kwietnia odbyła się demonstracja w Warszawie przed Ministerstwem Gospodarki zorganizowana przez Inicjatywę Antynuklearną (www.ian.org.pl), a o g. 19 w warszawskiej Galerii Autograf odbędzie się wernisaż wystawy „Siódmy stopień”- ale o tych wydarzeniach prasa milczy.

REKLAMA



Smutna rocznica Czarnobyla jest okazją do zastanowienia się nad tym, ile ludzi ucierpiało z powodu tej katastrofy, a więc o określenie ilości tzw. ofiar Czarnobyla. „Metro”, mimo że w artykule „Smak płynu Lugola” zamieściło podtytuł „Dezinformacja i płyn Lugola” samo uprawia dezinformację, jeśli chodzi o liczbę ofiar Czarnobyla, a mianowicie podaje, że:
 
„Z powodu ran i napromieniowania zginęło 31 pracowników oraz strażaków. Kolejny tysiąc osób, głównie ratowników, został poważnie napromieniowany. Po katastrofie wysiedlono ok. 300 tys. osób mieszkających w promieniu 100 km. Ścisły zakaz wstępu obejmuje 2,6 tys. km kw. Skażeniu uległo 146 tys. km kw., radioaktywna chmura rozprzestrzeniła się po Europie. Katastrofa spowodowała – według różnych szacunków – 4-10 tys. przypadków raka tarczycy.”
 
Tymczasem w 2009 r. w dwóch opublikowanych listach do Redakcji „Metra” zwróciłem uwagę, że oficjalnie podawana przez Polską Agencję Atomistyki liczba ofiar Czarnobyla jest zaniżona. W pierwszym liście opublikowanym pod tytułem „Jak atomiści dzieci chcieli uczyć” („Metro”, z 17.11.2009 r.) przypomniałem o podręczniku pt. „Promieniowanie i ochrona przed promieniowaniem” wydanym przez PAA w 1993 r. W tym podręczniku autorzy, a raczej tłumacze - pracownicy PAA podali, że ofiarami Czarnobyla były 42 osoby – mieli to być operatorzy i strażacy zmarli do 1994 r. W tym liście do Redakcji „Metra” powołałem się na raport ONZ pt. „Dziedzictwo Czarnobyla” z 2005 r., w którym podano, że bilans katastrofy to 4 tys. zmarłych, a napromieniowanych zostało 600 tys. osób. Natomiast według ekspertyzy Rady Europy z 1997 r. napromieniowanych zostało 3 mln osób. Ponieważ rzecznik Państwowej Agencji Atomistyki w odpowiedzi na mój list zaprzeczył wszelkim informacjom jakoby ofiar katastrofy w Czarnobylu było więcej niż 40(!) osób, dlatego redakcja „Metra” zwróciła się do mnie z prośbą o ponowną opinię o rozmiarach katastrofy w Czarnobylu. W drugim liście zatytułowanym „Fizyk odpowiada atomiście w sprawie Czarnobyla” („Metro”, z 23.11.2009 r.) wyjaśniłem termin „ofiary Czarnobyla”:
 
„ 20 listopada „Metro” opublikowało list rzecznika PAA dr. Stanisława Latka, który przyznaje, że był konsultantem merytorycznym podręcznika [dr Latek obstaje, że ofiar śmiertelnych w Czarnobylu było około 40. Podane w podręczniku informacje nie pochodzą od urzędników Państwowej Agencji Atomistyki, lecz opracowań i raportów komitetów międzynarodowych i ONZ, takich jak UNSCEAR - pisze dr Latek - przypisek redakcji].Odnośnie liczby ofiar Czarnobyla, to nie chodzi tu tylko o 42 operatorów i strażników, ale o wszystkich tych, którzy ucierpieli z powodu wybuchu reaktora. Przecież władze ZSRR przemieściły ogromne ilości osób z okolicznych wiosek oraz ewakuowały całe miasteczko pracowników elektrowni w Prypeci. Jednak część pracowników pozostawiono i skierowano do likwidacji skutków katastrofy, celowo narażając na napromieniowanie. Z terenu wokół reaktora usuwano i wywożono ziemię, i do tych prac skierowano żołnierzy z poboru, którzy bez żadnej ochrony kopali skażony grunt, ładowali go na ciężarówki i przy okazji opalali się w słońcu. A my Polacy, czyż nie jesteśmy ofiarami Czarnobyla? Przez kilka dni po eksplozji czwartego reaktora elektrowni atomowej w Czarnobylu 26 kwietnia 1986 r. władze PRL w ślad za radzieckimi zwlekały z ujawnianiem awarii i ukrywały jej skutki.”
 
A zatem ciągle pozostaje otwarte pytanie: ILE BYŁO OFIAR CZARNOBYLA? Prasa z niewiadopmych względów już obniżyła do 31 liczbę zgonów wśród operatorów i strażników, mimo że Państwowa Agencja Atomistyki w podręczniku „Promieniowanie i ochrona przed promieniowaniem” podała liczbę 42 i jak twierdzi rzecznik PAA, to nie urzędnicy dokonali obliczeń tylko członkowie różnych międzynarodowych komitetów. Co prawda Rzecznik PAA w liście do Redakcji „Metra” w 2009 r. zmniejszył liczbę ofiar do 40 osób (nie podając źródła), a w dniu 26.04.2011 r. „Metro” zmniejszyło tę liczbę do 31 osób (czyżby ofiary zmartwychwstaly po Wielkanocy?), ale jednocześnie zwiększyło liczbę zgonów na raka tarczycy z zera do 4-10 tys. A jeśli chodzi o odpowiedzialność za dezinformację o katastrofie w Czarnobylu, to „Metro” wychwala władze PZPR za podanie dzieciom płynu Lugola, a jednocześnie nie komentuje i nie wskazuje winnych za decyzje posłania dzieci do szkół, a obywateli na pochody pierwszomajowe:
 
„29 kwietnia po całonocnych obradach kierownictwo rządzącej Polską PZPR zdecydowało, by dzieciom i młodzieży do 17. roku życia podawać płyn Lugola, który miał zablokować wchłanianie przez tarczycę radioaktywnego jodu. Wobec braku potwierdzenia katastrofy przez ZSRR, władze nie odważyły się zamknąć szkół i zachęcały Polaków do udziału w pierwszomajowych pochodach. Katastrofę określano jako niegroźną.”


 
„Metro” nie przytoczylo takich aktów dezinformacji, jak polecenie  pracownikom naukowym i laborantom obslugiwania urządzeń jądrowych w obliczu skażenia od opadu promieniotwórczego, oraz tego, że płyn Lugola podano najpierw i o dobę wczesniej  żołnierzom, policjantom, wysokim funkcjonariuszom PZPR i ich rodzinom. Dzisiaj ludzie odpowiedzialni za dezinformację, wówczas na kierowniczych stanowiskach w resorcie atomistyki, do dzisiaj nie ponieśli żadnej odpowiedzialności za swoje decyzje i czyny, a teraz jako pierwsi zgłosili się do wspomagania rządu przy rozwoju energetyki jądrowej w Polsce i do kształcenia kadr.
Co WY na to OFIARY CZARNOBYLA?! Czy pamiętacie tylko gorzki smak Lugoli?
 
Edward Rydygier

Lista komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Nick:
Treść:
Przepisz kod:
REKLAMA