BEZPŁATNIE ORGANIZUJEMY PROMOCJĘ FIRM KAŻDEJ BRANŻY, STOWARZYSZEŃ, ARTYSTÓW - inkubator@portalpolski.pl

Najważniejsze, żeby nie mieli pietra... - 12 kwietnia 1961 roku Jurij Gagarin okrążył Ziemię po orbicie wokółziemskiej na pokładzie statku kosmicznego Wostok

12.04.2011 / czytano: 23776 razy

Latem 1959 roku do radzieckich jednostek lotniczych w ścisłej tajemnicy wyruszyły komisje lekarskie, by wybrać kandydatów na kosmonautów. Brano pod uwagę dobry ogólny stan zdrowia, średni wzrost, przeciętną budowę ciała, niewielką wagę. - A najważniejsze - powiedział z uśmiechem Siergiej Korolow, szef radzieckiego programu kosmicznego, na odprawie grup medycznych przed ich wyjazdem do jednostek lotniczych - żeby nie mieli pietra! 

REKLAMA



Rozmawiano z lotnikami o wszystkim - także o młodzieńczych miłościach i ostatnio przeczytanych książkach, o życiowych sukcesach. Preferowano kandydatów, którzy charakteryzowali się życiowym optymizmem, elokwencją i chęcią podnoszenia kwalifikacji zawodowych, poszerzania wiedzy ogólnej i specjalistycznej. W rozmowy ostrożnie wplatano propozycje lotów na nowej technice, jak to określano. Niektórzy prosili o możliwość naradzenia się z żonami. Członkom komisji nie bardzo podobało się ich niezdecydowanie.

Na podstawie tajnego postanowienia Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego z 11 stycznia 1960 roku, do pierwszej serii radzieckich lotów kosmicznych wybrano 20 oficerów lotnictwa. Trzykrotnie więcej niż liczyła siedmioosobowa grupa amerykańskich astronautów. Na komendanta ośrodka szkolenia kosmonautów wyznaczono specjalistę w dziedzinie medycyny lotniczej płk. J. A. Karpowa. Szefem szkolenia kosmonautów mianowano znanego i sławnego w ZSRR lotnika, generała lejtnanta Nikołaja Kamanina. Zasłynął on w 1934 roku przeprowadzeniem brawurowej akcji ratowniczej marynarzy statku "Czeluskin", którzy samolotami przewiezieni zostali na ląd po tym, jak ich statek, skuty przez krę, przedryfował na Morze Czukockie i tam ugrzązł w lodach. Oczywiście jego nowa funkcja szefa szkolenia kosmonautów objęta była ścisłą tajemnicą.




Gen. Kamanin, szef szkolenia kosmonautów, bohater Związku Radzieckiego z 1934 roku, z Gagarinem i Titowem, dwoma głównymi kandydatami do pierwszego lotu kosmicznego człowieka

14 marca 1960 roku wszyscy kandydaci tworzący tajną grupę pod kryptonimem Kolektyw X zaczęli szkolenie. Nikt jednak nie wiedział jak szkolić kosmonautów, bo nikt tego dotąd nie robił. Wkrótce z Kolektywu X wyodrębniono sześciu lotników, którzy stworzyli grupę bezpośredniego przygotowania w składzie: J. Gagarin, A. Kartaszow, A. Nikołajew, P. Popowicz, H. Titow i W. Warłamow.

Tymczasem trwały próby pilotowanego statku kosmicznego. W maju 1960 roku wypróbowano pierwszy prototyp nazwany Korabl-Sputnik. Niesprawność systemu orientacji spowodowała przejście statku na niewłaściwą orbitę i zagubienie go. W sierpniu 1960 roku na orbitę wokółziemską wyniesiono drugiego Korabla-Sputnika. Następnego dnia jego lądownik został sprowadzony na Ziemię. Nie wszystko było w porządku; jeden z psów doświadczalnych, Biełka, na czwartym okrążeniu Ziemi szamotał się, miał wymioty. Dlatego odpowiedzialny za program biologiczny W. Jazdowski uważał, że pierwszy lot człowieka w kosmos powinien trwać nie dłużej niż jedno okrążenie Ziemi. Większość członków komisji państwowej zgadzała się z nim. Taki wariant przyjęto.

W grudniu przeprowadzono trzecią próbę. Lądownik z psami doświadczalnymi Pszczółką i Muszką w wyniku wchodzenia w gęste warstwy atmosfery pod niewłaściwym kątem spłonął wraz ze zwierzętami. Trzy tygodnie później rakieta nośna podczas wynoszenia na orbitę kolejnego prototypu uległa awarii. Na początku pracy trzeciego stopnia rakiety aparat lądujący trzeba było awaryjnie odłączyć i sprowadzić na Ziemię. Lądownik ze zwierzętami doświadczalnymi odnaleziono z wielkim trudem. Informacje o tym nieudanym starcie trzymano w tajemnicy przez ponad 20 lat. Danych o nim nie publikowano w żadnych zestawieniach startów rakiet kosmicznych. A radziecka propaganda tworzyła mit, jakoby rozwój radzieckiej kosmonautyki przebiegał od sukcesu do sukcesu, co ostatecznie obróciło się na niekorzyść, bo takie zatajenia najmniejszych niepowodzeń było samo w sobie kompromitujące.

A przecież, gdy uczciwie publikowano pełne informacje o wielkim trudzie i niepowodzeniach, które i tak doprowadziły do wielkiego sukcesu, to opis zdarzeń zyskiwałby na dramaturgii, radzieckie osiągnięcia techniczne wzbudzałyby jeszcze większy podziw świata, na jaki naprawdę zasługiwały. Bo pierwsze loty kosmiczne ludzi, statki kosmiczne, pierwsze stacje orbitalne, procedury połączeń na orbicie, skonstruowanie wieloczłonowych stacji orbitalnych to znaczący wkład Rosjan w dorobek współczesnej techniki kosmicznej, to wielkie osiągnięcia techniczne i naukowe.

Przedostatnią próbę przeprowadzono 9 marca 1961 roku. Ta była udana. W kabinie czwartego Korabla-Sputnika umieszczona została drewniana makieta kosmonauty w jaskrawoczerwonym skafandrze kosmicznym i hełmie. Specjaliści, którzy ten manekin przygotowali, nazwali go żartobliwie Iwanem Iwanowiczem. Dla towarzystwa dodano mu psa Czornuszkę, świnki morskie i myszy - dla kolejnego sprawdzenia oddziaływania warunków lotu kosmicznego na organizmy żywe. Ponieważ przewidywano podczas tego lotu także próby łączności głosowej, manekin wyposażony był w urządzenie odtwarzające taśmę magnetofonową. Aby uniknąć, a zwłaszcza w razie awarii lub katastrofy statku, podejrzeń, że potajemnie wyniesiony został w kosmos żywy człowiek, dla sprawdzenia łączności głosowej wykorzystano nagranie znanego podówczas w ZSRR chóru im. Piatnickiego.

Podczas lądowania tego manekina kosmonauty doszło do zabawnego nieporozumienia, bo gdy ekipa poszukiwawcza zmagała się ze sniegiem i z trudem przebijała się do miejsca lądowania, to miejsce zostało otoczone i zabezpieczone przed ciekawskimi przez żołnierzy. Akle wśród gapiów miejscowych mieszkańców, byli tacy, którzy wypatrzyli postać człowieka nieruchomo leżącego przy aparacie lądującym i byli oburzeni  że nikt mu nie udziela pomocy, żądali dopuszczenia do niego. Dopiero wybranie przedstawiciela grupy i okazanie mu drewnianego manekina uspokoiło miejscowych zgromadzonych wokół miejsca lądowania makiety. 

Powstał problem wyłonienia z sześciu kandydatów bezpośredniego przygotowania - jednego, tego, który miał polecieć w wokółziemską wyprawę pierwszy. Wszystkich sześciu kandydatów na kosmonautów zaproszono na kosmodrom na generalną próbę prototypu pilotowanego statku kosmicznego, ostatniego Korabla-Sputnika. Było to 25 marca 1961 roku. Lot przebiegł według tego samego programu jak podczas przyszłego lotu człowieka. Kosmiczną podróż wokół Ziemi odbył kolejny manekin kosmonauty i pies doświadczalny, któremu sam Gagarin żartobliwie nadał imię Zwiozdoczka. Eksperyment był całkowicie udany.




Trzy dni później, w Moskwie zorganizowano konferencję prasową dla dziennikarzy radzieckich i zagranicznych na temat rezultatów badań przeprowadzonych na Korablach-Sputnikach. Przyjechało wielu dziennikarzy. Tłocząc się, przeszkadzając jeden drugiemu, wszyscy z zapałem fotografowali Czornuszkę i Zwiozdoczkę. W pierwszym rzędzie siedzieli Gagarin, Titow, Nielubow, Nikołajew, Bykowski i inni przyszli kosmonauci. Nikt nie zrobił zdjęcia Gagarinowi, zdjęcia, które ledwie dwa tygodnie później warte byłoby majątek.

 3 kwietnia 1961 roku formalnie podjęta została utajniona decyzja o pierwszym starcie człowieka na orbitę wokółziemską. Ważyła się decyzja wyboru pierwszego kosmonauty. Jewgienijowi Karpowowi, przełożonemu grupy przyszłych kosmonautów, polecono dostarczyć do Komitetu Centralnego KPZR zdjęcia i biografie dwóch głównych kandydatów, Gagarina i Titowa. Sekretarz KC Iwan Sierbin pokazał je członkom Biura Politycznego. Po jakimś czasie zadzwonił do Karpowa:
- Obaj chłopcy wspaniali! Wybierajcie sami...

Titow po raz pierwszy wyczuł, że pierwszy poleci Gagarin, przed odlotem sześciu kandydatów na kosmodrom. Ich grupa pojechała wtedy do Moskwy, na Leninowskie Wzgórza, potem na plac Czerwony, odwiedziła mauzoleum Lenina, by "wpatrywać się w drogie rysy twarzy wielkiego człowieka". Titow zauważył, że towarzyszący im fotoreporterzy i operatorzy filmowi bardziej niż innymi interesują się Jurijem Gagarinem. Ktoś musiał im wcześniej coś szepnąć na jego temat. Pomyślał wówczas z żalem: To znaczy, że jednak Jura... Chociaż ciągle miał nadzieję, że do pierwszego lotu wyznaczony zostanie właśnie on.
Rankiem 5 kwietnia sześciu kandydatów wystartowało z Moskwy do Bajkonuru. Gagarin i Titow lecieli oddzielnymi samolotami Ił-14 - na wypadek katastrofy. Na kosmodromie nie sposób było nie zauważyć, że ze wszystkich kandydatów najbardziej faworyzowany był Gagarin. To na jego budowę ciała przygotowano fotel pilota Wostoka, jego najuważniej słuchano, gdy wszyscy degustowali potrawy przygotowane w tubkach. I Korolow w jakiś szczególny, ojcowski, serdeczny sposób odnosił się właśnie do Gagarina.

7 kwietnia Gagarin i Titow po kolei, ubrani w skafandry, przeszli serię ostatnich treningów, tym razem już nie w makiecie, ale w prawdziwym statku kosmicznym. Przeprowadzono ważenie Wostoka. Miał wagę na skraju dopuszczalnej ze względu na ograniczenia narzucane przez parametry techniczne rakiety nośnej. Statek razem z Gagarinem ważył o 25 kg za dużo. Przypomniano sobie, że Titow jest lżejszy od Gagarina. Rozgorzał - bez udziału samych zainteresowanych - spór, czy nie byłoby lepiej wysłać w kosmos Titowa. Korolow twierdził jednak, że zmieniać niczego nie trzeba. W ostateczności można z Wostoka wymontować część aparatury kontrolnej, która w locie pilotowanym nie bierze żadnego udziału. Tego dnia Korolow otrzymał z Moskwy wiadomość, wcale nie tajną, bo w Stanach Zjednoczonych oficjalnie to ogłaszano, że Amerykanie planują pierwszy wzlot balistyczny kabiny Mercury z astronautą Alanem Shepardem na 28 kwietnia. Rosjanom pozostawały więc trzy tygodnie czasu na udowodnienie światu wyższości ustroju socjalistycznego nad imperializmem. W tamtych czasach miało to kolosalne znaczenie polityczne.

8 kwietnia komisja państwowa na utajnionym posiedzeniu, na które nie zaproszono kandydatów, podjęła decyzję o wyznaczeniu do roli pierwszego kosmonauty starszego lejtnanta Jurija Gagarina. Na jego zastępcę, pilota zapasowego, zatwierdziła starszego lejtnanta Hermana Titowa. Ustalono jednocześnie, że wybór komisji zostanie utrzymany w tajemnicy do 10 kwietnia. Start statku kosmicznego Wostok zaplanowano na 12 kwietnia 1961 roku. Jednak następnego dnia po tym posiedzeniu komisji państwowej gen. Kamanin uznał, że nie ma sensu męczyć dłużej kandydatów. Wieczorem wezwał do swego gabinetu Gagarina i Titowa i nieoficjalnie oznajmił im werdykt komisji. Kamanin uważnie przyjrzał się im obu. Na twarzy Gagarina, choć bardzo chciał powstrzymać emocje, malowała się ogromna radość. Titowowi musiało być niezmiernie przykro.

10 kwietnia wieczorem odbyło się kolejne posiedzenie komisji państwowej, ostatnie przed startem, tym razem oficjalne, dla propagandy. Kadry kroniki filmowej uwieczniły przebieg i nastrój tej uroczystości. Po krótkim referacie Siergieja Korolowa, generał Kamanin, szef przygotowania kosmonautów, ogłosił decyzję komisji o mianowaniu pierwszego i zapasowego pilota statku kosmicznego Wostok. 




Gdy ogłoszono nazwisko Gagarina, ten wstał, po wojskowemu sprężyście i przyjął postawę zasadniczą. Titow zajmował miejsce przy stole po lewej stronie Gagarina. Siedział pochylony, ze zwieszoną głową, z oczami wbitymi w blat stołu. Sprawiał wrażenie obrażonego.

Potem padło jego nazwisko Titowa, jako pilota zapasowego. Wstał powoli, ociężale, nie podnosząc głowy. Stał tak, lekko przygarbiony przy wyprężonym jak struna Gagarinie. Wyraźnie widać było po nim jak bardzo jest zrezygnowany i głęboko rozczarowany decyzją komisji.

Gagarin wystartował z Bajkonuru 12 kwietnia 1961 roku. Wykonał jedno okrążenie Ziemi. Wylądował po 108 minutach lotu. Przeszedł do historii cywilizacji. W ciągu kilku godzin zwaliła się na niego sława, zaszczyty i niebywała popularność. Nagle stał się człowiekiem legendą, wielkim bohaterem, ulubieńcem tłumów. Po swym locie wokół Ziemi odwiedził wiele krajów na wszystkich kontynentach. Wszędzie podejmowano go z aplauzem, serdecznością, podziwem. Oddawano mu honory należne głowom państw - według reguł i zasad protokołu dyplomatycznego.




Miał cechy osobowości, które zjednywały mu ludzi. Skwapliwie wykorzystywano to w propagandzie. Pisano na przykład jak to podczas wizyty Gagarina w Wielkiej Brytanii, w Manchester, do towarzyszącego mu gen. Kamanina podszedł starszy wiekiem dystyngowany Anglik i zapytał przyjaźnie:
- Sir, u was wszyscy są tacy? - wskazał głową na Gagarina obleganego przez tłum.
- Jacy?
- Jak ten, przystojny, elokwentny, czarujący, sympatyczny, skromny...


Usłyszał rzecz jasna odpowiedź twierdzącą, a do tego ktoś z radzieckiej delegacji - jak wspominała żona pierwszego kosmonauty - "nie wytrzymał" i dodał:
- On jest komunistą...

Anglik uśmiechnął się: - Sądząc na tej podstawie, komuniści są wspaniałymi ludźmi. A w każdym razie lepszych w moim życiu nie spotykałem. Wasza partia wie, na kogo stawiać. Dziękuję, sir...

Sam Gagarin też czuł się zaangażowanym komunistą; w przemówieniu u podnóża rakiety, która uniosła go w niezwykłą podróż po orbicie wokółziemskiej, nie omieszkał wyznać, że decyduje się na ten lot, bo jest właśnie komunistą. "Wszyscy ludzie radzieccy - pisał we wspomnieniach "Droga w kosmos" - czerpali i czerpią swoje siły witalne z jednego głębokiego i czystego źródła - z nauki Lenina. Chciwie piliśmy z tego źródła zarówno my kosmonauci, jak i całe nasze młode pokolenie, wychowywane przez leninowską partię komunistów". Poświęcił pierwszy lot kosmiczny "ludziom komunizmu, ustrojowi, w który wkracza społeczeństwo radzieckie i w który wkroczą - jestem tego pewien - wszyscy ludzie".

Gdy wypowiadał te słowa, dostrzegł jak "Siergiej Korolow spojrzał ukradkiem na zegarek.
- Trzeba się streszczać" - pomyślał - i zakończył przemówienie. 


Marek Jarosiński,  e-mail: marek.jarosinski[@]gmail.com ,
publicysta zajmujący się tematyką astronautyczną, autor książek z zakresu historii kosmonautyki: "Krzyk w kosmosie", Tajemnice, które wyszły na jaw".


Lista komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Nick:
Treść:
Przepisz kod:
REKLAMA